Quefear

archiwum

Freski z pasty, czyli kluchy

        Raz w życiu naszło mnie, żeby samemu zrobić makaron. Tego dnia mieli do nas przyjść goście. Rzuciłem się od razu na głęboką wodę i wywaliłem na blat dwa kilo mąki, dowaliłem tuzin jajek i zacząłem zagniatać. Twarde to było niemiłosiernie więc jajek dowaliłem jeszcze cztery, co jak łatwo się domyśleć pomogło niezbyt wiele. Najgorsze było to, że wałeczek do ciasta miałem raczej ozdobny, więc makaron wyszedł grubaśny i ciężko go właściwie było nazwać makaronem. Zmarnowałem produkty i kilka godzin życia. Skończyło się na interwencyjnym zakupie makaronu gotowego i od tego czasu już więcej nie próbowałem. Makarony lubię jednak pod każda postacią, zaś przygotowanie potraw z nimi jest dość proste i przyjemne na dodatek niezbyt czasochłonne. Fantazja zaś w przyrządzaniu dodatków praktycznie nieograniczona.

        Potrawa, o której chciałem dziś napisać niewątpliwie nosi swoją fachową nazwę, nazywamy ją jednak maziugą i przy tej nazwie pozwolę sobie pozostać. Potrzebny jest makaron penne - rurki cięte pod kątem prostym, szpinak (jestem zwolennikiem szpinaku świeżego, jednak w tym przypadku polecam mrożony), tak mniej więcej półkilowa paczka na cztery osoby (aczkolwiek kiedyś w warunkach działkowych z jednej paczki udało się przyrządzić maziugę dla osób dwunastu), dwie średnie cebule, spora główka czosnku, ser typu Feta (ta polska podróbka z krowiego mleka), 1 litra śmietany, odrobina masła, sól, pieprz, gałka muszkatołowa, ewentualnie jakieś "Warzywko", albo inna tego typu przyprawa.
        Po rozmrożeniu szpinaku (nadmierne odsączanie w tym przypadku nie jest wskazane) dusimy szpinak na maśle posoliwszy, popieprzywszy i pomuskatoliwszy (czyt. Po dodaniu gałki muszkatołowej). W między czasie gotujemy makaron (koniecznie aldente!!!) i podsmażamy cebulkę z połową posiekanego czosnku, które następnie dodajemy do szpinaku. Kiedy szpinak jest już uduszony należy dodać połowę sera, połowę śmietany oraz resztę posiekanego drobniutko (lub wyciśniętego czosnku)i dalej dusić pod przykryciem. Teraz możemy zająć się resztą śmietany i serka feta. Należy je dokładnie wymieszać na jednolitą masę można dodać też trochę wyciśniętego czosnku. Na ostatnie minuty gotowania do maziugi wrzucamy makaron, trzeba wszystko dokładnie wymieszać i poczekać a ż makaron się zagrzeje. Podajemy osobno maziugę, a osobno masę z sera i śmietany tak aby każdy mógł sobie w dowolnych proporcjach wymieszać na talerzu.
        Skoro o proporcjach mowa, specjalnie nie podawałem dokładnych proporcji poszczególnych ingrediencji. W zależności od smaku można zwiększać zawartość tych, lub innych składników, przez co zmienia się akcenty w tej potrawie, ale to już zależy od kucharza.

        Tak mnie naszło dzisiaj z tym makaronem, ponieważ trafiłem na stronę w Internecie, która zamieszcza przepisy z pewnego programu telewizyjnego. W spisie treści odnalazłem temat "pasta fresca" i już się ucieszyłem, że być może w tym moim przepisie cos było nie tak i dlatego poniosłem tak druzgoczącą klęskę. Po otwarciu przepisu wyczytałem: "szynkę taką i siaką zapiekamy z serem takim to a siakim."


02.04.03

Quefear łowca głów szrpidrut grafoman roman pi wodołaz bywalec pajac szperacz goście, goście