|
Najtrudniej zacząć
Są ludzie, którzy szybko się do wszystkiego zapalają, i jeżeli tylko wykonanie zaplanowanego zadania nie przekroczy limitu ich cierpliwości,
pędzą od jednej rzeczy do następnej, skazując po drodze połowę spraw na wieczne niedokończenie. Ze mną jest na odwrót, bardzo długo nie mogę
zmusić się, aby coś zacząć robić, odsuwam ten moment w nieskończoność. Być może dlatego, że wiem, że jak już się czegoś chwycę, to będę to robił tak długo,
aż nie skończę, a czasem jeszcze dłużej. Bo to co robię staje się, czy tego chcę czy niej, częścią życia, która zaczyna sprawiać mi przyjemność,
wpadam w rytm, pojawia się jakieś uporządkowania i nie mam zamiaru z niego łatwo rezygnować. Niestety czasem jakaś siła wyższa oderwie mnie
od sprawy, którą akurat się zajmuję i wtedy powrót do nie, to zaczynanie wszystkiego od nowa i trwa to znów potwornie długo.
Tak było z ta stroną, myślę, że mineło już półtora roku temu, odkąd postanowiłem się za nią zabrać. Zaprojektowałem sobie wygląd, działy,
porobiłem zdjęcia główek i pewnie zabrnąłbym do końca, gdyby nie ściągnięty z sieci wirus, który zmusił mnie do usunięcia wszystkich jpegów, mptrójek i temu podobnych.
Zniechęciło mnie to na rok do jakichkolwiek działań. Aż w końcu postanowiłem zrobić drugie podejście, ale najtrudniej jest zacząć więc dopiero w święta usiadłem do roboty.
I nie zraziło mnie to, że trzeba było wszystko zrobić od początku. Nagle okazało się, że zdjęcia gdzieś tam przetrwały,
że html jest w zasadzie, na podstawowym poziomie, do szybkiego opanowania, że są znajomi, którzy mogą pomóc i że wreszcie jestem
w stanie zaprezentować efekt końcowy. Powinienem napisać raczej początkowy, bo strona bez częstych aktualizacji właściwie niczemu nie służy.
Najtrudniej jest zacząć. W tym dziale miałem zamiar pisać o tym co w naszej rzeczywistości jest straszne, irytujące, ale mnie najczęściej bawi.
Mam nadzieję, że dzięki temu umrę zdrowszy. Wybór pierwszego tematu jest dla mnie na tyle ważny, że nie potrafiłem podjąc żadnej decyzji,
stąd te wypociny o niczym. Ponieważ każdy po przeczytaniu pierwszego tekstu podejmie decyzję, czy ma zamiar zajrzeć tu znów, czy też puści ten adres w niepamięć bałem się,
że tekst będzie zbyt sztywny albo zbyt prymitywny. Innymi słowy napisać o moim "ukochanym" banku? O barierach językowych i kupie? Czy też może
raczej o nocnej podróży bałkańskim pekaesem? W końcu na pewno napiszę o wszystkim, ale na dziś wystarczy,
bo czuję, że przynudzam.