prozaki   Quefear
piosenki
powierszunki

Nie zapomniał. Minęło tyle lat. Nie zapomniał.
Mieliśmy już rodziny. Domowe kłótnie. Niektórzy nie żyli. Ktoś wyemigrował. Nie zapomniał.
Stworzył sobie ołtarzyk. Patrzyła ze zdjęcia. Jakby zapraszała. Uśmiechnięta. Wiedział, że go kochała.
Nie zapomniał. Myślał, że byliby zawsze razem. Co noc zasypiał. Patrząc na to zdjęcie. Nigdy nie był z inną. Nie zapomniał.

Mówili mu:
- Że się puszczała.
- Że zostawiłaby go. Za parę dni.
- Że nie była w stanie wytrzymać z kimś. Tak długo.
Nie wierzył.
- Zmieniła się. - Mówił. - Ja ją zmieniłem.
Przekonywano go. Próbowano go przekonać
- Zmieniła się. - Mówił. - Ja wiem. Kochała mnie.
Nie wierzył nikomu.

Znałem go. Od zawsze. W szkole. I potem. Zawsze. Nie wiem czy byłem jego przyjacielem. Nikt nie był.
Chciał być taki jak my. Pił. Palił. Tańczył. - Sztuczny. - Nienaturalny. Cały czas spięty. Szukał akceptacji.
Lubiliśmy go. Ale jakoś inaczej. Gdy go nie było - śmialiśmy się. Ale lubiliśmy go. Był zawsze sam. Wszyscy kogoś mieli.
A on sam.

Quefear kulturysta łowca głów szrpidrut roman pi wodołaz bywalec pajac szperacz goście, goście
następna strona