|
I
Ubiliśmy coś na kształt interesu. Ja i Ty (bo niby dlaczego miałbym Ciebie wymienić na pierwszym miejscu? W końcu w pewnym sensie to ja tu jestem ważniejszy). Kiepski zdeczka ten biznesik, zwłaszcza dla mnie. Daję ci ten tekst, lub też (daj Boże) kupiłeś go w sklepie z książkami. W pierwszej możliwości nie mam z tego nic, a nawet niemiłe słowa krytyki. W drugim przypadku większość kasy i tak trafi do drukarzy, sekretarek i brudnych kierowców (nie zapominajmy o dyrektorach i korektorach, ale tym, przy mojej znajomości ortografii i interpunkcji, to się akurat należy [gdybyś jednak nadal znalazł /formy męskoosobowe stosuję nie przez seksizm zamierzony, ale głęboko wpojony taki jego przejaw, żeby do czytelnika zwracać się w formie męskiej {"ten czytelnik" tak, jak "ten człowiek" \kiedy przeczytałem to zdanie jego szowinistyczno-seksistowski wydźwięk przeraził mnie < więcej zdań wtrąconych - w nawiasach - nie będzie, bo mój komputer nie zna więcej ich (nawiasów oczywiście) rodzajów (Chyba, że zacząłbym używać nawiasów pochylonych, podkreślonych albo pogrubionych [co niniejszym z radością uczyniłem] - kombinacji jest wiele.).>.\.}./ jakieś błędy napisz do mnie /nie dotyczy tych, których znam osobiście, bo wystarczy, że mi o tym powiedzą, oraz tych, którzy ten tekst dostali bezpośrednio ode mnie {w większości wypadków jest to szczególny przypadek kategorii tych, których znam osobiście}, ponieważ wtedy jest to wydruk komputerowy, którego żadna korektorka na oczy nie widziała {istnieje też możliwość, że dostałeś ten tekst w formie książkowej z moich rąk i nie jesteś moim znajomym - wtedy postępuj tak jak chcesz bo się lekutko w tym zagubiłem \zwłaszcza w tych nawiasach\.}./, na pewno zrobię awanturę w wydawnictwie /chyba, że jest to wydruk komputerowy, ale o tym chyba już wspomniałem/.] i nie będę im żałował - to ciężka praca [wiem, bo sam kiedyś byłem jednym z nich /co prawda trwało to raczej krótko i dorywczo {jeżeli coś oczywiście może trwać dorywczo}./.]. Jednak trochę boli, że trzeba się dzielić z nimi wszystkimi pieniędzmi [wszystkimi nimi a nie wszystkimi /na szczęście!/ pieniędzmi.].).
Ty jesteś w zdecydowanie lepszej sytuacji. Jeżeli nawet nie spodoba Ci się ten tekst, to możesz zużyć nośnik służący do jego zapisu w dowolny sposób (niektóre zastosowania mogą okazać się trudne dla tych, którzy ten tekst mają formie pliku tekstowego na dyskietce.). Jeżeli dostałeś go za darmo to nawet coś na tym zyskasz, jeżeli go kupiłeś, postępuj tak samo, jak gdybyś go dostał. Tylko od twojej pomysłowości zależy jaki procent kosztów Ci się zwróci. Jeżeli ci się spodoba, to pieniędzy nie odzyskasz, lub w przypadku darmoczytaczy - zyskasz (Nie dotyczy to oczywiście bywalców czytelni, użytkowników bibliotek oraz pożyczaczy, którzy nie powinni tego czytać [informacja dla bibliotekarek i bibliotekarzy: W jakiś sprytny sposób należałoby usunąć ten fragment z egzemplarzy wypożyczanych. Informacja dla właścicieli detalicznych: nie pożyczać /zwłaszcza Pawłowi Chrapowi {on zresztą i tak dostanie \pewnie?\ jedną sztukę}!/!].).